Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Falka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Falka. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 maja 2017

Od Falki c.d. Angusa

Te blade, władcze oczy i blizna od razu pozwoliły mi rozpoznać z kim miałam do czynienia. Po moim ciele przebiegł delikatny dreszcz adrenaliny. Konfrontacja z królem! Pierwszy raz od dawna spotkało mnie coś ciekawego.
- No, niech ci będzie, nie musisz mówić kim jesteś, ale...
- Ale co? - pobłażliwy uśmiech monarchy nieco mnie zirytował.
Zawsze denerwowałam się, kiedy ktoś powątpiewał w moje umiejętności. Zachowałam jednak kamienną twarz. Jeszcze bardziej nie lubiłam traktowania mnie jak naiwnej i głupiutkiej dziewczynki, a powaga zawsze dodawała ludziom dojrzałości. Poczęstowałam przeciwnika jednym z "dzikich spojrzeń", na którego widok kąciki ust mężczyzny opadły z powrotem, a czoło delikatnie się zmarszczyło. W pewnym momencie rzuciłam słabe zaklęcie ogłuszające. Wystarczyło jednak, aby odciągnąć uwagę starca, ponownie odebrać mu dzierżoną w dłoni sakiewkę i rzucić się do ucieczki.
- Oż ty... - syknął król. - Co żeś się dziewczyno tak uparła na moje pieniądze?
Odzyskawszy orientację w terenie i wszystkie zmysły ruszył w pogoń. Był szybki jak na swój, wiek, ale zanim do mnie dobiegł już wspinałam się na jeden z budynków. Biegnąc po dachach oszacowywałam po wadze sakiewki ile mniej więcej udało mi się zdobyć. Po paru minutach dotarłam do końca połączonych domostw i musiałam zejść. Tym razem zachowałam większą ostrożność, dzięki czemu dałam radę sparować wymierzony we mnie cios. Staruszek nie dawał za wygraną. Sakiewkę przyczepiłam do swojego pasa, aby móc lepiej władać ostrzem. Bezludna uliczka, w której się znajdowaliśmy ledwo zmieściła by powóz dla dwóch koni. Miałam jako takie pojęcie o walce w ciasnej przestrzeni, jednak mój przeciwnik do najgorszych nie należał. Oboje czujnie obserwowaliśmy swoje poczynania wyczekując ruchu bądź błędu przeciwnika. Niestety w swoim skupieniu nie zauważyłam jabłka, które nie wiadomo skąd się tam wzięło i straciłam równowagę. Cho.lerne jabłka. To pewnie zemsta za kradzież. Monarcha wykorzystał moment i skoczył w moim kierunku szykując się do uderzenia. Zrobiłam zgrabny przewrót w tył unikając ostrza, lecz po chwili znów musiałam zasłonić się orężem. Brzdęknięcie stali odbiło się echem po pobliskich ścianach. Z niemałym trudem odepchnęłam na bok miecz przeciwnika wykonałam zwód w prawo i błyskawiczny pół piruet w lewo. Na moje nieszczęście król znał tę kombinację i poczułam jak upadam na ziemię. Chciałam podnieść broń, aby zachować dystans do przeciwnika, lecz nagle w szyję łaskotał mnie ostry jak brzytwa metal. Spojrzałam przeciwnikowi w oczy. W moich można było dostrzec jedynie żądzę walki i gotowość do jej kontynuowania. Miałam przecież jeszcze ziejącego ogniem asa w rękawie. Jednak zanim zdążyłam przygotować się do przemiany król schował miecz do pochwy.
- Nie najgorzej - skwitował pojedynek. - Musisz się jeszcze wiele nauczyć, ale dasz radę.
- Z czym? - odparłam oschle podnosząc się z bruku.
-  Z zadaniem. Mam misję dla szpiega.
- Król korzysta z usług przestępców? - zapytałam uśmiechając się delikatnie z przekąsem. - To chyba niezbyt zgodne z prawem jak mniemam.
- Czyli jednak wiesz kim jestem? - zignorował moją uwagę.
- Z całym szacunkiem, ale trzeba być ślepym, żeby nie rozpoznać króla.
- I mimo wszystko mnie okradłaś... - w jego głosie dało się rozpoznać zdziwienie pomieszane z rozbawieniem. - W każdym razie, Filius zna szczegóły i ma twoje wynagrodzenie.
- Swoje wynagrodzenie to już mam - odpowiedziałam klepiąc się po pasie. -  A co do szczegółów, miło by było usłyszeć je bezpośrednio od zleceniodawcy...

Angus? Stracisz do smoczycy cierpliwość, czy zniesiesz jej nieuprzejmość?

wtorek, 9 maja 2017

Od Falki

- Robert! Rusz się leniwa klucho! Mąka przyjechała!
Ta piękna i wyszukana fraza zbudziła mnie z przyjemnego snu. Usiadłam na łóżku i przeciągnęłam się ziewając przy tym nieelegancko. Z trudem wyślizgnęłam się spod cieplej kołdry i poczłapałam do miski z wodą, która miała niezbyt zachęcającą, krwistoczerwoną barwę. Westchnęłam na jej widok po raz kolejny żałując, że odrzuciłam propozycję pewnego maga wody, który w zamian za drobną opłatę chciał mnie nauczyć zaklęcia oczyszczającego życiodajną ciecz. W samej koszuli nocnej wyszłam na korytarz, aby cudownym trafem spotkać syna właścicieli piekarni, tymczasowo służącej mi za noclegownię.
- Hej, młody! - zawołałam chłopaka. - Chcesz zarobić?
Młodzieniec pokonawszy swoją niechęć do mojej osoby podszedł bliżej zainteresowany. Wtedy wcisnęłam mu w ręce miskę z czerwoną cieczą.
- Przyniesiesz świeżą wodę? Dzięki.
I nie czekając na odpowiedź zamknęłam drzwi od pokoju. Posłaniec wrócił, a ja zdążyłam się w tym czasie wstępnie przyodziać.
- Co tak długo? - zapytałam z irytacją.
- Gdzie moja wypłata? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Za tak mozolne wykonanie zlecenia ci się nie należy.
- Co?!
- Żartuję - uległam błagalnemu spojrzeniu ogromnych brązowych oczu. - Łap.
Moneta z brzękiem upadła na drewnianą podłogę. Refleksu to chłopak nie miał. Gdy dokończyłam poranną toaletę i całkowicie się ubrałam opuściłam piekarnię, pozdrawiając przy tym jej właścicieli. Może i byłam zbirem, ale gościnę potrafiłam uszanować. Nawet jeśli była ona narzucona groźbami i ostrzem miecza przy gardle. Dostojnym krokiem zbliżałam się do centrum stolicy. Pora była dość wczesna, lecz i tak tłum był przytłaczający. Miało to jednak swoje plusy. Przechodząc obok straganu z owocami mogłam porwać jedno jabłko nie zwracając na siebie niczyjej uwagi. Zadowolona z udanego łupu szłam dalej w miedzy czasie pożerając zdobycz. Zdążyłam zjeść cały owoc zanim trafiłam do celu. Sklep z przeróżnymi dobrami, od tkanin, przez narzędzia na drobnej broni kończąc był prowadzony przez Filiusa. Krasnoluda bedącego rownocześnie pośrednikiem pomiędzy stołecznymi najemnikami, czy mordercami, a potencjalną klientelą.
- O! Witam panią Stark! - pomieszczenie wypełnił jego niski i donośny głos. - Co panią dziś do mnie sprowadza?
Zadając pytanie wskazał teatralnym ruchem ręki coś na kształt krzesła, czy taboretu stojące obok lady. Było umiejscowione tak, aby siadający mógł oprzeć się o ścianę i nie utracić kontaktu wzrokowego z właścicielem sklepu. Zajęłam wskazane miejsce dziękując krasnoludowi skinieniem głowy.
- Nuda Filiusie - odpowiedziałam w końcu. - I pusta kieszeń.
- Niestety muszę cię zmartwić. Ostatnio krucho ze zleceniodawcami.
- Ah to wielka szkoda - odparłam zakładając jedną nogę na drugą. - Jesteś pewien, że nic nie masz?
Informator pomyślał przez chwilę (zawsze śmiesznie przy tym wyglądał) i już otworzył usta, gdy przerwały mu otwierające się drzwi. Stanął w nich starszy mężczyzna o zasłoniętej kapturem twarzy. Moje próby niezauważalnego podejrzenia oblicza obcego nie były zbyt owocne, lecz odniosłam wrażenie, iż skądś jegomościa znałam. Nowy klient zauważył jednak moje ciekawskie spojrzenie.
- Czyżbym się panience spodobał, że tak się we mnie wpatruje? - na jego ustach cześciowo zasłoniętych siwą brodą zagościł jednoznaczny uśmieszek.
- Nie do mnie takie żarty, dziadku - odparłam tonem głosu ostrzegając obcego, że nie ze mną te numery.
Ten zrozumiał aluzję. Zwrócił się do Filiusa. Nie usłyszałam o co mu chodziło, gdyż bardziej zajęta byłam zdrapywaniem zaschniętej na rękawie krwi. Moją uwagę przykuł jednak dźwięk pełnej do granic możliwości sakiewki, z której klient wyciągnął parę monet. Po zakończeniu transakcji zabrał zakupiony przedmiot i spoglądając jeszcze na mnie ciekawie pożegnał się, po czym wyszedł. Wstałam z taboretu i mrucząc pod nosem pożegnanie krasnoludowi opuściłam sklep. Po chwili dyskretnego przeczesywania wzrokiem tłumu dostrzegłam przygarbioną, zakapturzoną postać. Zaczęłam przedzierać się w jej kierunku. Musiałam zdążyć przed odejściem celu w mniej ruchliwą uliczkę, lecz również uważać, żeby nie zwrócić na siebie jego uwagi. Poprawiłam swój kaptur i zbliżyłam się na odpowiednią odległość od staruszka. Gdy byłam wystarczająco blisko popchnęłam go delikatnie imitując własne potknięcie.
- Oj, przepraszam bardzo - powiedziałam, aby nie wzbudzić niczyich podejrzeń.
Po chwili szłam już w przeciwnym kierunku chowając swoją zdobycz przed potencjalnymi gapiami.

Królu? Zauważysz kradzież?

Miecz. Na plecach. Dla czego masz miecz na plecach? - Bo wiosło mi ukradli.

 http://pre05.deviantart.net/ac59/th/pre/i/2015/357/b/e/little_by_pheberoni-d9l6avw.jpg
Imię: Falka (prawdziwe, smocze imię - Faykhan'shaevā czyt. /fajkhanshiwa/)
Nazwisko: Stark (przybrane, gdyż smoki nie mają nazwisk). 
Przydomek: Jej pseudonim artystyczny to "Czarna Żmija". Nazwę zawdzięcza szybkim, bezszelestnym atakom i spokrewnionej z tymi zwierzętami rasie oraz czarnej zbroi. 
Rasa: Smok wysokogórski. 
Wiek: 141 lat (w przeliczeniu na ludzkie jest to mniej więcej 20). 
Płeć: Samica. 
Przynależność: Gildia mrocznego kruka
Stanowisko: Najemnik. 
Religia: Pffft... Gardzi wszelkimi bóstwami. 
Aparycja: Samym swoim wyglądem dziewczę to nie budzi zbytnio należytej grozy. Średniego wzrostu (166 cm), szczupła dziewczyna nie wydaje się zagrożeniem. Często jej przeciwnicy zmyleni drobną posturą nie biorą Falki na poważnie, za co zazwyczaj srogo płacą. Niezliczone godziny poświęcone na ćwiczenia zaskutkowały wysoce rozwiniętą muskulaturą. Oczywiście nadal nie dysponuje ona siłą dwumetrowego oprycha, lecz jej szybkość, zwinność i dokładność oraz potęga wykonywanych ostrzem ciosów dają jej znaczną przewagę w starciach z niedoświadczonymi wojownikami. Dziewczę to ma bladą cerę, która silnie kontrastuje z kruczoczarnymi, krótko przystrzyżonymi włosami. Na jej pociągłej twarzy widnieje para wielkich, bladoniebieskich oczu, których spojrzenie przypomina o jej zwierzęcym pochodzeniu. Smoczyca nie może pochwalić się kobiecymi atutami, gdyż Matka Natura hojną w tej kwestii nie była, lecz dziewczę nie czuje potrzeby podkreślania swojej kobiecości, a wszelką kokieterię uważa za hańbienie płci pięknej. Nie rzadko na pozornie delikatnym ciele Falki spoczywa ogromna ilość ran i siniaków, zaś niektóre pozostawiają blizny. Zazwyczaj ubiera się w czerń. Jej zbroja wykonana przez elfy jest zaskakująco lekka i niewymownie zgrabna dzięki czemu pozostawia właścicielce swobodę ruchów, bezszelestnie poruszanie się i kobiecą figurę. Nierzadko przykrywa ją długim płaszczem z kapturem. Swój ukochany miecz bastardowy nosi na plecach. 
Jej smocza postać jest zdecydowanie bardziej zatrważająca. Osiąga długość niespełna dziesięciu metrów od czubka pyska do nasady ogona. Stojąc na ziemi, czyli opierając się poprzednimi kończynami o glebę sięga kłębem na wysokość mniej więcej trzech metrów. Skrzydła o rozpiętości około dwudziestu pięciu metrów pozwalają temu wielkiemu stworzeniu wzbić się z gracją w powietrze. Jej łuski są koloru czarnego, lecz w świetle słońca mienią się turkusowymi i krwistoczerwonymi barwami niczym pióra szpaka. Jej gadzie oczy o wąskiej za dnia, a okrągłej w mrokach nocy źrenicy są koloru dorodnego rubinu. 
Zdolności: Przemiana w wielką, latającą i ziejącą ogniem bestię wyposażoną w zabójcze kły i szpony nie wystarczy? Falka też tak sądzi. Dlatego od paru dekad szkoli się w fechtunku, dzięki czemu walka mieczem bastardowym, rapierem, włócznią, czy sztyletem nie jest jej obca. Poza tym dziewczyna zna się odrobinę na magii, lecz opanowała tylko proste (przydatne w jej fachu) zaklęcia. 
Zainteresowania: Falka kocha adrenalinę. Czy to dostarczaną przez walkę, ucieczkę przed strażą, czy zwykły lot w smoczej postaci. Większość czasu, jeśli nie na wypełnianie misji poświęca na trenowanie. Wbrew pozorom jest ona dość leniwa, co przejawia się w jej niechęci do wykonywania wszelkich nudnych jej zdaniem obowiązków. Czarnowłosa kocha przyrodę i zwierzęta. Często woli ich towarzystwo niż ludzkie. Lubi w samotności poleżeć w koronach drzew lub na skalnych półkach. Dziewczyna przykłada dużą wagę to edukacji. Czyta wiele książek i chłonie mniej lub bardziej potrzebną wiedzę. 
Charakter: Falka to przedstawicielka smoka wysokogórskiego. Taki opis każdemu słyszącemu niegdyś o tych godzinach powinien wystarczyć. Jednak ze względu na to, że są persony nie znające tego gatunku postaram się jak najlepiej przybliżyć im osobowość dziewczyny. Jest to ta osoba, która wchodząc do karczmy "Pod Ostrogami" powoduje zamilknięcie wszelkiej szanującej swoje zdrowe i silne ciało duszy. Jedni przyglądają jej się jak żywej legendzie, inni patrzą przepełnieni pychą z zazdrością, zaś pozostali spoglądają wilkiem pełni nienawiści lecz i respektu dla Najemniczki. Wobec każdej obcej osoby Falka jest oschła, surowa i nieprzystępna, a zapytana odpowiada krótkimi, lakonicznymi i często przepełnionymi sarkazmem frazami. Jeśli zleceniodawca, bądź "kolega po fachu" ją znudzi lub nie odda należytego szacunku spotka się z dotkliwą pogardą. Zupełnie inaczej mają się jednak sprawy w przypadku wąskiego grona przyjaciół i znajomych smoczycy. W ich towarzystwie jest to wesoła, energiczna, głodna przygód i wrażeń, pewna siebie, uparta oraz nieco szalona buntowniczka, która jest w stanie oddać za towarzyszy naprawdę wiele. Ale biada temu, kto okaże się być fałszywym przyjacielem. Dziewczynę mimo jej zamiłowania do bijatyk nie jest łatwo sprowokować. Jest ona pogodna, lecz zawsze zachowuje dozę indywidualności, tajemniczości i opanowania. Podczas walki bądź wykonywania zadania zawsze zachowuje powagę i zimną krew mordercy, lecz w jej oczach widać czysto zwierzęcy zew krwi, który nie jednego wojownika przyprawia o gęsią skórkę. 
Historia: Jak na smoka wysokogórskiego przystało, Falka, a właściwie Faykhan'shaevā urodziła się w górach. Ojca nie poznała, gdyż smoki te nie mają zwyczaju życia w rodzinach na całe życie. Matka, poniekąd zmuszona instynktem macierzyńskim, dobrze się nią opiekowała, do czasu, gdy małe smoczątko osiągnęło wiek 20 lat. Wtedy zostało wysłane w świat. Przez kilka kolejnych dekad Falka korzystała w pełni z bycia latająca gadziną i budziła strach w wieśniakach paląc ich plony, lub pożerając bydło. Z biegiem czasu ludzie zaczęli ją coraz bardziej interesować. Pewnego dnia poznała łowcę potworów, który dostał na nią zlecenie. Jednak on urzeczony jej pięknem i osobowością (ten gatunek smoka potrafi mówić w swojej prawdziwej postaci) postanowił zostawić ją przy życiu. Ba! Nawet zostali przyjaciółmi. Za jego namową młoda Faykhan'shaevā przybrała ludzką postać oraz nowe imię i razem zaczęli wędrować po świecie. Mężczyzna uczył smoczycę zarówno życia wśród ludzi, jak i walki bronią białą. W końcu oboje zostali Najemnikami, prężnie pnącymi się po szczeblach kariery. Jednak los chciał, że ów jedyny przyjaciel i zarazem mentor dziewczyny został złapany i powieszony za swoją przestępczą działalność. Od tamtego czasu Falka pracuje sama, a zarówno sława, jak i cena za jej głowę rośnie. 
Partner: Poszukiwany, lecz o dobrego kandydata dzisiaj trudno... Wbrew wszelkim plotkom interesują ją wyłącznie mężczyźni. 
Rodzina: Zna tylko matkę - Kidagakash i imię ojca (Ratonhnhaké:ton). Zważywszy na to, że oboje mają teraz mniej więcej 700 lat zapewne dziewczyna posiada przyrodnie rodzeństwo. 
Towarzysz: -
Szczegóły: 
~ Stara się jak tylko może, aby tego nie robić, lecz często gardzi wszelkimi, niebędącymi smokami, istotami. Uważa je za niegodne oglądania jej smoczej postaci. 
~ Jest wybrednym najemnikiem. Jeśli zadanie jej nie zainteresuje, to go nie wykona. Pieniądze grają tu drugie skrzypce. Zazwyczaj ogranicza się do morderstw w pojedynkach, skrytobójstw, kradzieży i ochrony osób/rzeczy/budynków. 
~ Lubi podróżować na końskim grzbiecie. 
~ Dwa razy ledwo co uciekła przed stryczkiem (raz była nawet zamknięta w lochach pałacowych). 
~ Jeśli ktoś jej szuka to najłatwiej będzie wybrać się do karczmy "Pod Ostrogami" i przeczekać parę dni, bądź tygodni, gdyż prędzej czy później będzie potrzebowała pieniędzy. 
~ U smoków wysokogórskich samice są bardziej agresywne od samców, więc ci przy zalotach muszą zachować szczególną ostrożność. 
Autor: Deus Ex Machina





 http://pre05.deviantart.net/ac59/th/pre/i/2015/357/b/e/little_by_pheberoni-d9l6avw.jpg
Imię: Falka (prawdziwe, smocze imię - Faykhan'shaevā czyt. /fajkhanshiwa/)
Nazwisko: Stark (przybrane, gdyż smoki nie mają nazwisk). 
Przydomek: Jej pseudonim artystyczny to "Czarna Żmija". Nazwę zawdzięcza szybkim, bezszelestnym atakom i spokrewnionej z tymi zwierzętami rasie oraz czarnej zbroi. 
Rasa: Smok wysokogórski. 
Wiek: 141 lat (w przeliczeniu na ludzkie jest to mniej więcej 20). 
Płeć: Samica. 
Przynależność: Gildia mrocznego kruka
Stanowisko: Najemnik. 
Religia: Pffft... Gardzi wszelkimi bóstwami. 
Aparycja: Samym swoim wyglądem dziewczę to nie budzi zbytnio należytej grozy. Średniego wzrostu (166 cm), szczupła dziewczyna nie wydaje się zagrożeniem. Często jej przeciwnicy zmyleni drobną posturą nie biorą Falki na poważnie, za co zazwyczaj srogo płacą. Niezliczone godziny poświęcone na ćwiczenia zaskutkowały wysoce rozwiniętą muskulaturą. Oczywiście nadal nie dysponuje ona siłą dwumetrowego oprycha, lecz jej szybkość, zwinność i dokładność oraz potęga wykonywanych ostrzem ciosów dają jej znaczną przewagę w starciach z niedoświadczonymi wojownikami. Dziewczę to ma bladą cerę, która silnie kontrastuje z kruczoczarnymi, krótko przystrzyżonymi włosami. Na jej pociągłej twarzy widnieje para wielkich, bladoniebieskich oczu, których spojrzenie przypomina o jej zwierzęcym pochodzeniu. Smoczyca nie może pochwalić się kobiecymi atutami, gdyż Matka Natura hojną w tej kwestii nie była, lecz dziewczę nie czuje potrzeby podkreślania swojej kobiecości, a wszelką kokieterię uważa za hańbienie płci pięknej. Nie rzadko na pozornie delikatnym ciele Falki spoczywa ogromna ilość ran i siniaków, zaś niektóre pozostawiają blizny. Zazwyczaj ubiera się w czerń. Jej zbroja wykonana przez elfy jest zaskakująco lekka i niewymownie zgrabna dzięki czemu pozostawia właścicielce swobodę ruchów, bezszelestnie poruszanie się i kobiecą figurę. Nierzadko przykrywa ją długim płaszczem z kapturem. Swój ukochany miecz bastardowy nosi na plecach. 
Jej smocza postać jest zdecydowanie bardziej zatrważająca. Osiąga długość niespełna dziesięciu metrów od czubka pyska do nasady ogona. Stojąc na ziemi, czyli opierając się poprzednimi kończynami o glebę sięga kłębem na wysokość mniej więcej trzech metrów. Skrzydła o rozpiętości około dwudziestu pięciu metrów pozwalają temu wielkiemu stworzeniu wzbić się z gracją w powietrze. Jej łuski są koloru czarnego, lecz w świetle słońca mienią się turkusowymi i krwistoczerwonymi barwami niczym pióra szpaka. Jej gadzie oczy o wąskiej za dnia, a okrągłej w mrokach nocy źrenicy są koloru dorodnego rubinu. 
Zdolności: Przemiana w wielką, latającą i ziejącą ogniem bestię wyposażoną w zabójcze kły i szpony nie wystarczy? Falka też tak sądzi. Dlatego od paru dekad szkoli się w fechtunku, dzięki czemu walka mieczem bastardowym, rapierem, włócznią, czy sztyletem nie jest jej obca. Poza tym dziewczyna zna się odrobinę na magii, lecz opanowała tylko proste (przydatne w jej fachu) zaklęcia. 
Zainteresowania: Falka kocha adrenalinę. Czy to dostarczaną przez walkę, ucieczkę przed strażą, czy zwykły lot w smoczej postaci. Większość czasu, jeśli nie na wypełnianie misji poświęca na trenowanie. Wbrew pozorom jest ona dość leniwa, co przejawia się w jej niechęci do wykonywania wszelkich nudnych jej zdaniem obowiązków. Czarnowłosa kocha przyrodę i zwierzęta. Często woli ich towarzystwo niż ludzkie. Lubi w samotności poleżeć w koronach drzew lub na skalnych półkach. Dziewczyna przykłada dużą wagę to edukacji. Czyta wiele książek i chłonie mniej lub bardziej potrzebną wiedzę. 
Charakter: Falka to przedstawicielka smoka wysokogórskiego. Taki opis każdemu słyszącemu niegdyś o tych godzinach powinien wystarczyć. Jednak ze względu na to, że są persony nie znające tego gatunku postaram się jak najlepiej przybliżyć im osobowość dziewczyny. Jest to ta osoba, która wchodząc do karczmy "Pod Ostrogami" powoduje zamilknięcie wszelkiej szanującej swoje zdrowe i silne ciało duszy. Jedni przyglądają jej się jak żywej legendzie, inni patrzą przepełnieni pychą z zazdrością, zaś pozostali spoglądają wilkiem pełni nienawiści lecz i respektu dla Najemniczki. Wobec każdej obcej osoby Falka jest oschła, surowa i nieprzystępna, a zapytana odpowiada krótkimi, lakonicznymi i często przepełnionymi sarkazmem frazami. Jeśli zleceniodawca, bądź "kolega po fachu" ją znudzi lub nie odda należytego szacunku spotka się z dotkliwą pogardą. Zupełnie inaczej mają się jednak sprawy w przypadku wąskiego grona przyjaciół i znajomych smoczycy. W ich towarzystwie jest to wesoła, energiczna, głodna przygód i wrażeń, pewna siebie, uparta oraz nieco szalona buntowniczka, która jest w stanie oddać za towarzyszy naprawdę wiele. Ale biada temu, kto okaże się być fałszywym przyjacielem. Dziewczynę mimo jej zamiłowania do bijatyk nie jest łatwo sprowokować. Jest ona pogodna, lecz zawsze zachowuje dozę indywidualności, tajemniczości i opanowania. Podczas walki bądź wykonywania zadania zawsze zachowuje powagę i zimną krew mordercy, lecz w jej oczach widać czysto zwierzęcy zew krwi, który nie jednego wojownika przyprawia o gęsią skórkę. 
Historia: Jak na smoka wysokogórskiego przystało, Falka, a właściwie Faykhan'shaevā urodziła się w górach. Ojca nie poznała, gdyż smoki te nie mają zwyczaju życia w rodzinach na całe życie. Matka, poniekąd zmuszona instynktem macierzyńskim, dobrze się nią opiekowała, do czasu, gdy małe smoczątko osiągnęło wiek 20 lat. Wtedy zostało wysłane w świat. Przez kilka kolejnych dekad Falka korzystała w pełni z bycia latająca gadziną i budziła strach w wieśniakach paląc ich plony, lub pożerając bydło. Z biegiem czasu ludzie zaczęli ją coraz bardziej interesować. Pewnego dnia poznała łowcę potworów, który dostał na nią zlecenie. Jednak on urzeczony jej pięknem i osobowością (ten gatunek smoka potrafi mówić w swojej prawdziwej postaci) postanowił zostawić ją przy życiu. Ba! Nawet zostali przyjaciółmi. Za jego namową młoda Faykhan'shaevā przybrała ludzką postać oraz nowe imię i razem zaczęli wędrować po świecie. Mężczyzna uczył smoczycę zarówno życia wśród ludzi, jak i walki bronią białą. W końcu oboje zostali Najemnikami, prężnie pnącymi się po szczeblach kariery. Jednak los chciał, że ów jedyny przyjaciel i zarazem mentor dziewczyny został złapany i powieszony za swoją przestępczą działalność. Od tamtego czasu Falka pracuje sama, a zarówno sława, jak i cena za jej głowę rośnie. 
Partner: Poszukiwany, lecz o dobrego kandydata dzisiaj trudno... Wbrew wszelkim plotkom interesują ją wyłącznie mężczyźni. 
Rodzina: Zna tylko matkę - Kidagakash i imię ojca (Ratonhnhaké:ton). Zważywszy na to, że oboje mają teraz mniej więcej 700 lat zapewne dziewczyna posiada przyrodnie rodzeństwo. 
Towarzysz: -
Szczegóły: 
~ Stara się jak tylko może, aby tego nie robić, lecz często gardzi wszelkimi, niebędącymi smokami, istotami. Uważa je za niegodne oglądania jej smoczej postaci. 
~ Jest wybrednym najemnikiem. Jeśli zadanie jej nie zainteresuje, to go nie wykona. Pieniądze grają tu drugie skrzypce. Zazwyczaj ogranicza się do morderstw w pojedynkach, skrytobójstw, kradzieży i ochrony osób/rzeczy/budynków. 
~ Lubi podróżować na końskim grzbiecie. 
~ Dwa razy ledwo co uciekła przed stryczkiem (raz była nawet zamknięta w lochach pałacowych). 
~ Jeśli ktoś jej szuka to najłatwiej będzie wybrać się do karczmy "Pod Ostrogami" i przeczekać parę dni, bądź tygodni, gdyż prędzej czy później będzie potrzebowała pieniędzy. 
~ U smoków wysokogórskich samice są bardziej agresywne od samców, więc ci przy zalotach muszą zachować szczególną ostrożność. 
Autor: Deus Ex Machina